• Monika Mikłaszewska

"Wyspy ogniste" – Richard Schwartz



Tytuł: Wyspy ogniste
Tytuł oryginału: Die Feuerinsel                        
Autor: Richard Schwartz 
Cykl: Tajemnica Askiru (tom 5)
Data wydania: 2021-06-11
Wydawnictwo: Initium 
ISBN: 9788366328563                        
Tłumacz: Agnieszka Hofmann
Moja ocena: 10/10   

Z pewnością znacie to uczucie, gdy wasza ulubiona seria książkowa powoli dobiega końca. Mnie towarzyszy ono od chwili, gdy pierwszy raz wzięłam w dłonie Wyspy Ogniste i zdałam sobie sprawę z tego, że jest to moje przedostatnie spotkanie z bohaterami, którzy towarzyszą mi od 2018 roku. Powiem szczerze, że zdjął mnie strach i starałam się odkładać czytanie powieści do samego końca i dawkować sobie tę przyjemność. Niestety nie wyszło – gdy tylko zaczęłam czytać piąty tom Tajemnicy Askiru, musiałam go skończyć i to szybciej niż mi się wydawało.


Zostawiając za sobą Besarajn, Havald i jego towarzysze mieli nadzieję, iż ostatni etap ich podróży do Askiru przebiegnie w miarę spokojnie. Niestety w tym konkretnym przypadku po raz kolejny spełniło się dobrze znane przysłowie „biednemu zawsze wiatr w oczy wieje”. Tutaj faktycznie wiał – ten morski i przyniósł ze sobą nie kogo innego jak piratów, którzy ze wspomnianym spokojem mają wspólnego tyle, co nic. Na skutek potyczki Havald wypada za burtę, a prąd morski niesie go na Wyspy Ogniste będące siedzibą korsarzy, którzy – jak się okaże – będą jego najmniejszym problemem.


Wiele osób mnie pyta, czy wielotomowe pozycje się nie nudzą. Zawsze odpowiadam, że to wszystko zależy od pisarza, a Richard Schwartz jest doskonały w swoim fachu. Jego warsztat jest tak kreatywny i twórczy, że czytelnicy nie mają najmniejszych problemów z wejściem w opisywaną przez niego historię i chłonięciem jej całymi garściami. Wydawać by się mogło, że Tajemnica Askiru nie jest w stanie zaskoczyć czytelników – błąd. W każdym kolejnym tomie niczym podróżnicy odkrywamy jej kolejne tajemnice, odpowiadamy na pytania, które być może nieświadomie sobie zadawaliśmy i co rusz znajdujemy rzeczy nowe, które czekają na to, by ujrzeć światło dzienne.


Schwartz czuje się dobrze zarówno na lądzie, jak i na morzu. Z niezwykłą pieczołowitością i starannością oddaje ducha morskich opowieści, zgrabnie wplatając w to wszystko magię. Ani na chwilę nie ułatwia życia bohaterom, co rusz wpędzając ich w nowe kłopoty, które nie raz ani nie dwa kończą się niezwykle krwawo i dla co niektórych boleśnie. Na całe szczęście odskocznią od tego wszystkiego jest humor sytuacyjny, który po nawet najtrudniejszym momencie potrafi rozładować atmosferę.


Bohaterowie, chociaż tak dobrze znani i lubiani, w dalszym ciągu potrafią zaskoczyć i sprawić, że czytelnicy będą przecierać oczy ze zdumienia. Tutaj, po raz kolejny daje o sobie znać kunszt autora, który tworząc wielotomową opowieść potrafił tak skonstruować i zindywidualizować osoby w niej występujące, że nawet po takim czasie stanowią one nie małą zagadkę.


Nie wyobrażam sobie zakończenia przygody z tym cyklem. Jedyne pocieszenie stanowi fakt, że kiedy tylko przyjdzie mi ochota będę mogła ściągnąć książki z półki i ponownie zagłębić się w świat Havalda i Leandry.



#fantastyka #fantasy #sciencefiction



Za możliwość zrecenzowania powieści dziękujemy wydawnictwu





28 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie