• Mary Bycowsky

„Zefiryna” Sasza Hady



Tytuł: Zefiryna i księga uroków
Autor: Sasza Hady
Data wydania: 2021-06-16
Liczba stron: 328
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
ISBN: 9788308070390

„Zefiryna” to kawał porządnej fantastyki młodzieżowej. I gdyby nie notka o autorce na końcu książki, byłabym przekonana, że to jakaś zachwalana już na całym świecie literatura zagraniczna. A proszę - dobre i polskie! Że tak sparafrazuję hasło marketingowe.

Główną bohaterką jest tytułowa księżniczka, bynajmniej nie stereotypowa. Chadza własnymi ścieżkami, trenuje bijatyki, jest krnąbrna. W codziennych harcach towarzyszy jej brat bliźniak. Aż do momentu, gdy oboje dostają zaproszenia do dwóch sąsiednich krain. Narretes ma się zaręczyć przy okazji turnieju rycerskiego, Zefiryna zaś ma odwiedzić przyjaciółkę, z którą od lat się nie widziała.

Niby nic wielkiego, ale takie rozstanie z bratem i daleka podróż, trochę martwi dziewczynę. Choć nie odbiera jej ani na moment zaciętości i pewności siebie. Zefiryna ma sławę tej księżniczki, która goniąc złodzieja wylądowała w wychodku i wcale nie stara się tego dementować. A przed nią cała masa przygód w przepełnionym magią świecie.

Zefiryna z tą swoją chłopięcością przypomina mi Meridę z disneyowskiej animacji. Beka, objada się, jest niepokorna i najchętniej skakałaby po drzewach. Z niechęcią wbija się w sukienki, a sypia w wygodnej (to wartość nadrzędna), męskiej, flanelowej piżamie zapożyczonej od brata.

Ogólnie książka przypomina klimatem takie hiciory, jak Harry Potter czy Baśniobór. Autorka wykreowała kompletny, fantastyczny świat, ze swoimi regułami i obyczajami mieszkańców poszczególnych krain. Nasiąknięty magicznymi zaklęciami i istotami, które tą magią władają. Aż się prosi, żeby z powieści uczynić serię, a podtytuł „I księga uroków” daje nadzieję na kontynuację, choć sam tom tworzy całość, z zamkniętym zakończeniem. Nie musicie się więc obawiać, że przygoda zakończy się w pół słowa i trzeba będzie czekać na rozwiązanie.

„Zefiryna” zasługuje na pochwałę z jeszcze jednego powodu. Można powiedzieć, że to młodzieżowa lektura feministyczna. Miło, że nastolatki czytając, będą miały okazję się przekonać, że będąc dziewczynką wcale nie musi się spędzać wielu godzin przy toaletce i ćwiczyć poruszania się z gracją. Można rzucać kamieniami i być rozczochraną, a równie wartościową. Oczywiście nie zachęcam od razu do kąpieli w fekaliach, jak to zrobiła bohaterka. Zachęcam natomiast gorąco do przeczytania „Zefiryny”. I mam małą prośbę do autorki: czekam na dalsze części, bo czyta się tę powieść znakomicie!

Wartka akcja, braki dłużyzn, spójne opisy światów, pełnokrwiści bohaterowie, niuanse, które uważny czytelnik wychwyci, kryminalna wręcz intryga, zachwycająca dawka magii, zaskakujące i przemyślane zakończenie… nic, tylko czytać!

23 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie