Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
20 kwietnia 2018

Recenzja książki
Nadgodziny zagryzione kimchi, czyli jak pracować w koreańskiej korporacji

Jerzy Nowiński

Oficjalna recenzja zespołu BookHunter.pl

6.3
średnia ocena
7
ocena recenzenta

Autor recenzji

Nadgodziny zagryzione kimchi, czyli jak pracować w koreańskiej korporacji - Recenzja:

Open space w oparach gochugaru

Och, czebolu, czebolu,

Jesteś słońcem, które ogrzewa cały świat

Czym jest czebol? Może jakimś dalekowschodnim bóstwem czczonym wciąż przez współczesnych taoistów i konfucjanistów? Nic z tych rzeczy. Czebol to południowo koreańska forma koncernów, należą do nich między innymi tacy giganci jak Daewoo, LG czy Samsung, a powyższy fragment pochodzi nie z modlitwy, ale piosenki śpiewanej w firmie, w polskim oddziale której pracuje autor „Nadgodzin zagryzionych kimchi”. Jeśli jednak spodziewacie się stereotypowej opowieści o Azjatach-pracoholikach i Polaku zagubionym wśród niezrozumiałej egzotycznej kultury – na szczęście spotka was zawód.

Książka jest przede wszystkim skomponowana w ciekawy sposób. Jej osią jest jeden wieczór spędzony przez autora w firmie. Scenki przetykane są tekstami na temat samej Korei (historii, kultury, kuchni, życia codziennego) i pracy z Koreańczykami. Pojawiają się ilustracje, komiksowe rysunki oraz grafy i wykresy. Dzięki temu - poza biurowymi anegdotami - z książki można się sporo dowiedzieć, nie tylko na temat szarej rzeczywistości w czebolu. Jak obejść przymus wyrabiania nadgodzin bez narażania się przełożonemu? Jak powstał hangul? Dlaczego Koreańczycy nie odpowiadają na maile? Jak się trzyma butelkę podczas nalewania alkoholu?

Oczywiście dla osób bardziej obeznanych z Korea, koreanistów i innych orientalistów wiele rzeczy będzie nazbyt oczywistych, a niektóre zabawne sytuacje opisywane przez autora wydadzą się… mało zabawne, jak chociażby fragmenty poświęcone słabym umiejętnościom lingwistycznym wśród Azjatów. Koreańczycy nie wymawiają „r”. Uśmialiście się? Ja tak średnio. Na szczęście jednak takich elementów jest niewiele -  no, może poza zbyt częstym używaniem epitetu „skośnooki” (nasi skośnoocy koledzy, skośnoocy współpracownicy itd.), kiedy z kontekstu wyraźnie wynika, że chodzi o Koreańczyków, a jak przedstawiciele tej nacji wyglądają – wszyscy dobrze wiemy.  

Bardzo ciekawym pomysłem jest napisanie rozdziału o wrażeniach Polaków na temat pracy w koreańskiej firmie w formie dialogu. Jeden rozmówca jest nastawiony bardziej krytycznie, drugi broni koreańskiej kultury pracy. Nie sposób odmówić racji obydwóm.

Niewątpliwą wartością tej książki jest podejście Jerzego Nowińskiego do tematu. W bardzo wielu publikacjach na temat Korei, Chin czy Japonii zachodni autorzy przedstawiają azjatyckie kultury jako tajemnicze, niezrozumiałe i egzotyczne. Tutaj mamy spojrzenie raczej wyważone i rozsądne: Koreańczycy mają swoje zwyczaje, które dla przeciętnego Europejczyka mogą być dziwne, nielogiczne, nie do zaakceptowania – jednak na tej samej zasadzie, jak inne nacje. Nad brakiem bezpośredniości u Brytyjczyków czy żywiołowym prowadzeniem dyskusji u Włochów (który w Polsce nazwalibyśmy po prostu kłótnią) przecież nikt nie rozwodzi się tak, jak nad absolutnym nakazem zdejmowania butów w domu u Azjatów. Nieporozumienia między współpracownikami z Europy i Azji nie wynikają z niezrozumiałej egzotyki tych drugich, ale z radykalnie innego systemu wartości.

Wyjątkowo cenną obserwacją, która przewija się w książce wielokrotnie, jest azjatycka koncepcja zachowania twarzy. Z niej właśnie wynika sporo tarć i blokad w komunikacji na linii Europa-Korea, gdy Polacy nie są w sranie zrozumieć, czemu Koreańczyk woli podać złą odpowiedź niż nie podać żadnej, albo czemu szef niesłusznie nas krytykuje, a próby wyjaśnienia nieporozumienia tylko pogarszają sprawę. Myślę, że ta pozycja wielu osobom pomoże zrozumieć, dlaczego świat azjatyckich korporacji rządzi się absolutnie dla nas absurdalnymi prawami   

„Nadgodziny zagryzione kimchi” to lekka i przystępna pozycja, zawierająca przy tym sporo ciekawych informacji i cennych refleksji. Dla osób obeznanych z tematem wiele z nich będzie zapewne znanych, wręcz podstawowych – biorąc jednak pod uwagę, że książka skierowana jest nie do orientalistów, ale osób zainteresowanych Koreą, a także pracujących czy planujących zatrudnienie w azjatyckiej korporacji, z czystym sumieniem polecam. Ja po jej lekturze jestem pewna, że nadgodziny są nie dla mnie, za to kimchi (i bibimpap) jak najbardziej.

Zobacz wszystkie recenzje użytkownika aleksandra.wen

Liczba wyświetleń: 692


Tagi książki (6)

przejdź na stronę książki


Skomentuj recenzję, czy masz coś do dodania?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Ostatnie patronaty
Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

Przy-Kawie-Z-Ksiazka - 1110 ptk.
aleksandra.wen - 615 ptk.
Rewolwerowiec - 426 ptk.
edytaj7 - 425 ptk.
dona - 309 ptk.

zobacz pełny ranking

23811 książek
nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 6189

2833 adaptacji
nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 167

3758 autorów ze zdjęciami
nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 242

Losowy cytat

"Zobaczyłeś mnie, zanim ja zauważyłam ciebie."


Lucy Christopher

Uprowadzona
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2017 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt