Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
18 lutego 2019

Recenzja książki
Saharyjskie dni

San Mao

9.0
średnia ocena
8
ocena recenzenta

Autor recenzji

Saharyjskie dni - Recenzja:

„Nie pytajcie mnie, skąd jestem”

„Saharyjskie dni” to zbiór opowiadań podróżniczych autorstwa tajwańskiej pisarki, Sanmao (1943-1991), która spędziła wiele lat, podróżując po Europie, Saharze i Ameryce Południowej.

Autorka sama siebie nazywa „opowiadaczką” i chyba nie dałoby się znaleźć bardziej trafnego określenia. „Oto znalazłam kobietę, która opisuje to, co widzi – bez komplikacji i bez filtrów”, pisała o niej Iolanda Batallé, wydawca. Sanmao miała zwyczaj opowiadać rodzinie o swoich podróżach podczas wspólnie spędzanych wieczorów. Czytając „Saharyjskie dni” można poczuć się tak, jakby słuchało się takich właśnie wspomnień, snutych niezobowiązująco w gronie najbliższych.

Czy to za sprawą swojego talentu pisarskiego i niezwykłej osobowości, czy też ze względu na swoje nietuzinkowe – zwłaszcza jak na tamte czasy – losy i tułaczy tryb życia, Sanmao podbiła serca chińskich i tajwańskich czytelników. Miłośnicy jej opowiadań tłumnie gromadzili się na spotkaniach autorskich i pisali do niej tyle listów, że musiała zaangażować ojca do pomocy w odpisywaniu. Można powiedzieć, że była jedną z pierwszych celebrytek krajów chińskojęzycznych. Wydaje się jednak, że nie uważała sławy za cel sam w sobie, a wręcz przeciwnie – na swoją popularność reagowała oszołomieniem i zawstydzeniem. Do końca życia zachowała pokorę, dystans do siebie, wrażliwość i życzliwość wobec ludzi.

Daje się to odczuć podczas lektury tej książki, która jest bezpretensjonalna, prosta i szczera, pozbawiona elementów oceny opisywanego świata. Sanmao przelewa na papier swoje zainteresowanie i zachwyt nad odwiedzanymi miejscami oraz odmiennością ludzi poznawanych po drodze. Powstrzymuje się od wartościowania i nie stara się narzucać czytelnikom interpretacji tego, o czym im opowiada. Po prostu mówi o tym, co ją fascynuje, szokuje czy w jakikolwiek inny sposób porusza. Relacjonuje wydarzenia, jednocześnie dając wyraz swojej ogromnej wrażliwości na piękno natury i życia. Poznając opisywane przez nią miejsca i osoby, poznajemy też ją samą jako człowieka.

W pierwszej części „Saharyjskich dni” dominują anegdotki przedstawiane z punktu widzenia osoby, która próbuje przystosować się do życia w zupełnie nowej, nieznanej kulturze. Znajdziemy tu historyjki o kozie sąsiada wpadającej przez dach do domu pisarki, opisy lokalnych zwyczajów, widocznych na każdym kroku różnic kulturowych i zabawnych nieporozumień, na przykład w scenie kąpieli w łaźni. Wszystko to opisane jest językiem prostym i pełnym humoru – jak w opowiastce o rybie, pewnej wyzywająco ubranej pannie oraz Josém, który...

... stał niewzruszony jak trzewikodziób.

Później radosny ton ustępuje mroczniejszemu, a poruszane przez autorkę tematy są znacznie poważniejsze, a wręcz drastyczne. Sanmao staje się świadkiem dramatycznych wydarzeń, z którymi próbuje sobie poradzić:

Po każdym przebudzeniu pamięć, niczym kręcący się paranoicznie projektor, zmusza mnie do ciągłego przeżywania raz jeszcze tej tragedii, która wywołała u mnie histeryczny krzyk.

Tu nie ma już miejsca na zabawne anegdotki, bo na pierwszy plan wysuwa się wojna z całym swoim okrucieństwem i grozą.

Konstrukcja zbioru w pewnym stopniu odzwierciedla koleje losu autorki – pełną emocjonujących przygód młodość oraz znacznie smutniejszą końcówkę życia. Obaj mężczyźni, których kochała Sanmao, zmarli przedwcześnie, a ona sama przez znaczną część życia zmagała się z depresją, co ostatecznie popchnęło ją do samobójstwa.

„Saharyjskie dni” czyta się szybko i przyjemnie – jest to zasługa zarówno Sanmao, jak i tłumacza, Jarka Zawadzkiego (w tym miejscu nie mogę nie wspomnieć o tym, że bardzo cieszy mnie fakt, że literatura tajwańska zaczyna być tłumaczona na język polski). Dzięki wielkiej wrażliwości i zdolnościom obserwacyjnym autorki tytuł ten wyróżnia się na tle tak licznych dzisiaj książek podróżniczych.

Zobacz wszystkie recenzje użytkownika Bajkonur

Liczba wyświetleń: 138


Tagi książki (5)

przejdź na stronę książki


Skomentuj recenzję, czy masz coś do dodania?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Ostatnie patronaty
Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

Sirroco - 885 ptk.
Pani-wynalazkowa - 733 ptk.
Mery - 651 ptk.
ambros - 622 ptk.
GosiaPupu - 602 ptk.

zobacz pełny ranking

24522 książek
nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 5478

2877 adaptacji
nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 123

3842 autorów ze zdjęciami
nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 158

Losowy cytat

"Boże, jak zasuniesz taki tekst harcerkom, to będziemy w Piątce dymali tydzień bez przerwy."


Zygmunt Miłoszewski

Bezcenny
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2017 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt