Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
24 września 2019

Recenzja książki
Beautyfikacje

Maxime Parker

Oficjalna recenzja zespołu BookHunter.pl

2.3
średnia ocena
3
ocena recenzenta

Autor recenzji

Beautyfikacje - Recenzja:

Średnio pięknie o pięknie

Z operacjami plastycznymi jest trochę jak z makijażem. Osoby, które się kompletnie na tym nie znają, nie potrafią ocenić, czy dana osoba zastosowała pierwsze lub drugie - chyba, że coś zostało koncertowo spartaczone. Można chyba uznać, że większość z nas w kwestii medycyny i chirurgii estetycznej jest niczym ten stereotypowy mężczyzna, który na widok świetnie umalowanej kobiety stwierdza, że tak mu się właśnie podoba, bez makijażu. Dlatego też z ciekawością sięgnęłam po książkę Maxime Parker. Zagraniczno brzmiące imię i nazwisko to oczywiście pseudonim - kryje się za nim polska modelka i właścicielka salonu tatuażu Marta Przybyła.

Zacznijmy od plusów, bo tych jest zdecydowanie mniej. Po pierwsze - podejście do tematu. Autorka we wstępie podkreśla, że "Beautyfikacje" są poradnikiem dla osób, które planują zabieg oraz takich, które są po prostu ciekawe tego zagadnienia. Przyznaje, że sama korzystała z większości opisanych usług. Cenię takie podejście, zwłaszcza w czasach, gdy jesteśmy zalewani przez wizerunki perfekcyjnie wyglądających osób, które utrzymują, że wstały dziś z łóżka w idealnej fryzurze i makijażu, a idealna figura to cos wrodzonego, ewentualnie tylko efekt ćwiczeń. Nie, ze nie wierzę w sport, ale najbardziej mordercze treningi i diety nie zrobią z kobiety bez talii i z płaskim tyłkiem supermodelki o kształcie klepsydry. Dobrze więc zdawać sobie sprawę, co w ogóle chirurgia plastyczna i medycyna estetyczna są w stanie dzisiaj zrobić i przestać się frustrować, że nasze ćwiczenia nie przynoszą zamierzonych efektów a "natura poskąpiła urody". Zwłaszcza że, jak już wspomniałam, powszechna wiedza na temat operacji plastycznych sprowadza się do liposukcji i powiększania piersi.

Przejdźmy więc do słabych stron. Książce przede wszystkim przydałyby się porządna redakcja i korekta. Jest napisana dość chaotycznie, czasem brak najistotniejszych informacji - np. w przypadku lipolizy iniekcyjnej do tej pory nie wiem, po co taki zabieg jest wykonywany. Podobnie w przypadku nici liftingujacych. Autorka czasem stosuje bardzo specjalistyczne słownictwo, czasem zapomina o wyjaśnieniu podstaw. Większość rozdziału o zabiegu v-line poświęcona jest tak naprawdę jej wrażeniom z Korei - i to nie tym dotyczącym prężnego w owym kraju przemysłu urodowego, a swoim wrażeniom a propos jedzenia i kosmetyków (to bardziej w temacie, ale wciąż nie o medycynie). Nie ma tu również konkretnych porad co do wyboru klinik czy lekarzy. W założeniu miało być bez nazw i nazwisk, ale czy to trochę nie odbiera sensu tej książce? W końcu to zbiór osobistych doświadczeń i porad.

Kolejny spory problem to styl. Pomijając już liczne błędy, książka napisana jest językiem facebookowego posta. O ile niegramatyczne zdania, "ehh" i "ahhh" czy wielokropki nie rażą w komentarzach w Internecie, papier  wbrew pozorom zniesie mniej. To, co w poście byłoby dopuszczalne, a wręcz na tle innych ładne i poprawne, w książce niestety razi. Nie mówiąc juz o licznych emotikonkach, wstawianych w doprawy dziwnych miejscach oraz zdjęciach, które wyglądają jakby je wklejono w Wordzie bez żadnego formatowania.

W zakończeniu z kolei autorka wchodzi nagle w zupełnie inne tematy. Spodziewałabym się raczej podsumowania - które zabiegi najbardziej warto zrobić, w jakim wieku, gdzie, czym się kierować, dostajemy natomiast tekst o tym, że upiększanie się to indywidualny wybór.   

Biorąc pod uwagę, że styl przypomina bardziej post z wizaz.pl niż książkę, a i forum jest pewnie sporo obszerniejsze, myślę, że osoby szukające konkretnych porad na temat beautyfikacji powinny raczej skorzystać z tego pierwszego (czy też innych zakątków Internetu). Zainteresowani, którym nie chce się szukać informacji, mogą poświęcić 1,5 godziny na lekturę. Można, ale nie trzeba.

Zobacz wszystkie recenzje użytkownika aleksandra.wen

Liczba wyświetleń: 162


Tagi książki (3)

przejdź na stronę książki


Skomentuj recenzję, czy masz coś do dodania?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

Eli1605 - 4078 ptk.
fprefect - 2636 ptk.
Pani-wynalazkowa - 1108 ptk.
aleksandra.wen - 889 ptk.
mkcelinska - 804 ptk.

zobacz pełny ranking
Losowy cytat

"- Co was napadło, żeby polować na dziki?
- Białko - wyjaśnił krótko Karolek.
- Co białko?
- Dzikie białko - rozszerzył wyjaśnienie Janusz. - W obliczu całkowicie zatrutego pożywienia, powietrza, głodu, ognia i wojny...
- Zachowaj nas Panie - podsumował życzliwie Lesio."


Joanna Chmielewska

Dzikie białko
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2020 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt