Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
12 stycznia 2020

Recenzja książki
Dzieci z Bullerbyn

Astrid Lindgren

Oficjalna recenzja zespołu BookHunter.pl

7.7
średnia ocena
8
ocena recenzenta

Autor recenzji

Dzieci z Bullerbyn - Recenzja:

Obraz rodziny i szczęśliwego dzieciństwa

  Miło wspominam czas mojego dzieciństwa i dorastania, które w większości przypadło na erę gry w piłkę, zbijaka i państwa-miasta z piłką na podwórku, zabawy w chowanego, łapanego, podchody i ganianie po dworze do ciemnej nocy. Czas kiedy wieczory spędzało się z rodziną, na rozmowach a nie z nosem w telefonie i na swoim profilu na instagramie lub facebooku.
Z tego sentymentu postanowiłam wrócić do jednej z lektur klasyki dziecięcej, która kiedy była moją lekturą w II klasie szkoły podstawowej, nie zdobyła mojego uznania. Mowa o powieści autorstwa szwedzkiej pisarki Astrid Lindgren „Dzieci z Bullerbyn”należąca do klasyki literatury dziecięcej a także będąca lekturą szkolną w szkole podstawowej.

  Historia toczy się w maleńkiej wiosce Bullerbyn pod koniec lat 30. XX wieku. Śledzimy przygody głównej bohaterki – siedmioletniej Lisy, jej braci – Lasse i Bosse’go a także przyjaciół: Anny i Britty oraz chłopca Ollie’go. Ich przygody są różne – niekiedy zabawne a innym razem poważne, dzieci mają swoje obowiązki, problemy ale i marzenia, pomysły, przeogromną wyobraźnię… wiele się dzieje dzięki czemu czemu nigdy się nie nudzą i przeżywają przeróżne przygody w tym jedną z kiełbasą w roli głównej. Jednocześnie nie brakuje tutaj również obowiązków związanych z życiem codziennym na wsi.

  Powieść napisana jest bardzo prostym językiem – można by powiedzieć, że wręcz banalnym a sama historia jest niepozorna i prosta. Dla młodszych czytelników najprawdopodobniej okaże się idealna, chociaż dla mnie 7-8 letniej dziewczynki już wtedy była zbyt łatwa i infantylna – najprawdopodobniej właśnie dlatego wtedy mnie nie urzekła. Jednak dorosła ja nie może powiedzieć, że ta prostota jest wadą. Mój punkt widzenia i podejście do literatury klasycznej w tym klasyki dla dzieci i młodzieży zmienił się przez te lata. To właśnie ta prostota i „banalność” sprawiły, że „Dzieci z Bullerbyn” pokochały miliony dzieci w przeróżnych zakątkach świata. Pokochały je nie tylko dzieci ale również dorośli wśród których są Ci dla których była to pierwsza samodzielnie przeczytana książka, książka dzięki której zaczęła się ich przygoda z czytaniem, ulubiona lektura… Książka, którą czytali tysiące razy aż widocznie odbiło się to na egzemplarzach, które posiadają w domu, taka do której wracają mimo upływu lat i tych lat, które mają na swoim biologicznym liczniku.

  Tak na prawdę „Dzieci z Bullerbyn” nie jest naiwną i słodką, wręcz przesłodzoną opowiastką. Na jej kartach zapisano wiele mądrości, które dostrzeżemy jeśli spojrzymy nieco głębiej niż to co widoczne na pierwszy rzut oka. Dostrzegamy świat i życie, które dla wielu nie jest znane – zupełnie inne realia i wieś, której się nie zna. Świat w którym pobieranie nauki w szkole było bardzo trudne – niekiedy wręcz niemożliwe, zdobycie podstawowych produktów potrzebnych do życia trudne i kiedy nie miało się wiele. Świat w którym dzieci szanują swoich rodziców (i nauczycieli) a rodzice dzieci, taki w którym panuje współcześnie często zapomniana hierarchia wartości. Pokazuje jak ważną rolę pełni rodzina, wychowanie i jak ważne jest to jak w jaki sposób spędzamy ze sobą czas. Z pozoru tak błahe czynności jak zakupy, mycie zębów, odwiedziny bliskich lub sąsiadów, udzielenie im pomocy, wspólne przygotowywanie posiłków np. pieczenie ciasteczek, spożywanie posiłków, świętowanie urodzin, przygotowania do świąt, strojenie choinki, opieka nad rodzeństwem, czy zwierzętami to nie tylko tak zwana „codzienna rutyna” To także rozwój, kształtowanie naszej jak również dziecka osobowości a przede wszystkim lekcja tego co ważne a także budowanie relacji i zacieśnianie więzi. Wspomnienia – bezcenne na całe życie o których miło mówić w chwilach smutku ale i radości aby po prostu powspominać.

   Książka mimo iż została napisana wiele lat temu a jej akcja nie rozgrywa się w naszych realiach, wcale nie straciła na wartości i aktualności. Pokazuje świat szczęśliwego dzieciństwa w którym dzieci mimo iż mają swoje obowiązki (np. pomoc w pracach domowych) i nie posiadają telefonów komórkowych, laptopów oraz wielu zabawek, potrafią zorganizować swój czas i nie czują nudy. Uczy tego jak ważny jest drugi człowiek, że należy go uważnie słuchać, szanować takim jakim jest a w razie potrzeby pomóc i wspierać. Szacunek… coś co z latami traci na wartości i o czym tak często wiele osób zapomina.

  „Dzieci z Bullerbyn” to również pochwała i ukłon w stronę prostoty, dziecięcej beztroski i zabawy – podkreśla to jaką rolę pełni zabawa. Nie ze wzrokiem wlepionym w monitory komputerów, telewizorów i smartfonów, nie z telefonem w rękach, nie owładniętym przez nowinki technologiczne i nie w internecie. Zabawa – taka prawdziwa z tymi których się lubi, z przyjaciółmi, kolegami z podwórka, znajomymi, rodziną…. Z pozoru wydawać by się mogło błahe a może nawet wręcz głupie (bez sensowne) opowiadanie żartów czy też budowanie zamku z piasku mają ogromną wartość a w oczach dzieci wartość i znaczenie. Wydaje mi się, że nie tylko dla dzieci ale i dla nas. Nie tylko budują relacje, zacieśniają więzi ale są również cudownymi wspomnieniami – wspomnieniami, które pozostają na całe życie i wracają wtedy kiedy człowiek ich potrzebuje.

  Jednocześnie wraz z treścią książki poznajemy świat odległy, którego już nie poznamy. Dawne zwyczaje, tradycje i kulturę innego kraju (Szwecji), które mimo iż jeszcze kultywowane na świecie i u nas w Polsce, powoli odchodzą w zapomnienie. Kolorowanie pisanek, „rytuał” pieczenia prosiakowych pierniczków (dla Lisy i jej szwedzkich przyjaciół Gwiazdka rozpoczyna się wraz z pieczeniem pierników. Tego dnia każde dziecko otrzymuje kawałek ciasta, z którego może przygotować ciastko o dowolnym kształcie – najczęściej są to prosiaczki), wyprawa z tatą do lasu w celu wybrania choinki, przygotowywanie ozdób z papieru, migdałowa wróżba, tańce i śpiewy….

   Czytając „Dzieci…” po tylu latach niejednokrotnie szczerze się uśmiechnęłam a nawet zaśmiałam w głos. Powróciły wspomnienia wakacji na wsi, chodzenie boso po trawie, zwariowane/szalone pomysły, wieczory z książką lub przy grze „państwa-miasta” (czasem statki), dni spokojne ale i te szalone… Cudowne wspomnienia zabaw na podwórku, kiedy to wspólnie z rówieśnikami wymyślaliśmy przeróżne-czasem „dziwne” aktywności. Czas spędzaliśmy poza domem grając w piłkę, zbijaka, chowanego, łapanego, podchody…. Jeździliśmy rowerami, opowiadaliśmy zmyślone historie, mówiliśmy o swoich marzeniach i planach na przyszłość. Mimo iż w niektórych domach były komputery nie ciągnęło nas do nich i nie znaliśmy nudy. Zdarzały się drobne oraz większe nieporozumienia i kłótnie ale zawsze dochodziliśmy do porozumienia i zapominaliśmy o tym co nas podzieliło.
W skrócie wszystko to co ciepłe, miłe i radosne ale również smutne – dziecięce problemy – tak naprawdę proste ale w oczach dziecka bardzo poważne i rosnące do niewyobrażanych rozmiarów. Jednak i one są potrzebne – nie tylko dla zachowania równowagi ale również po to by jeszcze bardziej docenić to co się posiada – wszystko to co bezcenne. Dzieciństwo..

  Jedni wracają do „Dzieci z Bullerbyn” od lat ale spotkałam się również z opiniami, ze powieść ta czytana w dorosłym życiu nie ma w sobie tyle magii co kiedyś. Ja tę magię odkryłam dopiero po latach, chociaż nie mogę powiedzieć, że treść mnie zachwyciła bym nad nią wzdychała. Być może swój wkład miało wydanie po które sięgnęłam – wzorowane na pierwszym wydaniu sprzed lat – wzorowanym bo jednak nie takim samym (tak czytałam). Jakby nie było „Dzieci z Bullerbyn” mimo iż bardzo prosta – można powiedzieć, że banalna, jest zarazem piękną opowieścią – opowieścią o wielkim przesłaniu i wielkiej ponadczasowej wartości. Opowieścią, która mimo upływu lat nie straciła na wartości i najprawdopodobniej nigdy nie straci. Opowieść – bajka dla osób w każdym wieku. Jednocześnie jestem świadoma, że Astrid Lindgren jedni kochają a inni nienawidzą.

A Ty pamiętasz swoje dzieciństwo?

Książkę możecie kupić w księgarni Gandalf.plw dziale lektury szkolne

http://magicznykociolek.files.wordpress.com/2020/01/ad36d-gandaf2blogo2b92bcom-05.png

Źródło: https://magicznykociolek.wordpress.com/2020/01/12/obraz-rodziny-i-szczesliwego-dziecinstwa-dzieci-z-bullerbyn-astrid-lindgren-czytam-klasyke/

Zobacz wszystkie recenzje użytkownika Ervisha

Liczba wyświetleń: 180


Tagi książki (24)

przejdź na stronę książki


Skomentuj recenzję, czy masz coś do dodania?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

Majkson - 245 ptk.
Mery - 223 ptk.
Mirka - 200 ptk.
NovaeRes - 180 ptk.
wsercuksiazki - 154 ptk.

zobacz pełny ranking
Losowy cytat

"Przeszłam swoje, a za każdym razem bolało równie silnie jak poprzednio. Zdarzało się, że się zastanawiałam, dlaczego dobry Bóg dał mi tak ciężki krzyż do dźwigania – do tego stopnia, że myślałam, że nie wytrzymam już ani dnia dłużej. Ale Pan daje ci tylko tyle, ile możesz znieść – nie więcej... i mówi ci tak: Nie można zatrzymywać się nad smutkiem, to cię wpędzi w chorobę szybciej niż cokolwiek innego."


Fannie Flagg

Smażone zielone pomidory
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2020 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt