Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
12 lutego 2020

Recenzja książki
Emocjonalny fast food

Alan Wysocki

Oficjalna recenzja zespołu BookHunter.pl

1.0
średnia ocena
1
ocena recenzenta

Autor recenzji

Emocjonalny fast food - Recenzja:

Fast food bez smaku

Uwaga, będzie dużo wulgaryzmów! Co prawda nie moich, choć bardzo mi się cisnęły na usta podczas lektury, ale nie mogłam się powstrzymać przed pokazaniem kilku cytatów.

Generalnie wyszła z tego kupa

Czytamy w zakończeniu tej historii i jest to najlepsze jej podsumowanie.

Zacznijmy jednak od początku. Z pewną masochistyczną przyjemnością sięgam po książki, które obiecują „bezpruderyjne” podejście do seksu. I za każdym razem się rozczarowuję, bo zwłaszcza w polskim wydaniu „bezpruderyjny” to po prostu dosłowny, a nie „dobrze opisany”. W tym przypadku jest podobnie, ale to dopiero początek litanii skarg.

„Emocjonalny fast food” to niewiele ponad strustronicowa książeczka okraszona niezbyt udanymi rysunkami z gatunku „plakat w warsztacie samochodowym”. Co dostajemy pomiędzy obrazkami? Ano, trudno powiedzieć.

Na okładce czytamy: „Ile zaryzykujesz by spełnić wszystkie swoje fantazje?” Otóż nic. Bohaterowie nie zaryzykowali zupełnie nic. Dalej: „[..] historia pewnego uczucia, którego zrodziło się z czystego zafascynowania intelektem drugiej osoby”. Sprawdzam. Pierwsze rozdziały to bardzo mało konkretna próba zarysowania fabuły: główny bohater pracuje w firmie (jakiej? Gdzie? Co tam robi?), do której przyjmuje młodą, atrakcyjną Zytę. Następnie mamy opis fizycznych walorów nowej pracownicy, ze wszystkimi szczegółami, łącznie z depilacją w miejscach instymnych i łydkami, które według narratora były kilka centymetrów za krótkie (jak on to wymierzył?). Ok, tyle jeśli chodzi o intelekt. Zyta sprawdza się na stanowisku, dobrze im się rozmawia, pewnego dnia uprawiają seks w gabinecie głównego bohatera, a potem w paru innych dziwnych miejscach. Koniec. Właśnie streściłam całą fabułę.

Bo fabuły tu po prostu nie ma. Ani jednego dialogu, ani jednej napisanej od początku do końca sceny, ani jednej zbudowanej postaci. To coś w rodzaju bardzo niedbałego posta z forum czy bloga. Wysocki wielokrotnie o czymś wspomina, a potem się z tego wycofuje, np. główny bohater mówi, że w tym miejscu się poważnie pokłócił z Zytą, po czym przechodzimy dalej. Po co więc o tym wspomina? Pół strony opowiada też o miejscu w Polsce, do którego się wybrali. Skoro to taka tajemnica, to czemu nie opisze miejsca fikcyjnego? To chyba jest kwintesencja pisania – pokazywanie kto, jak, gdzie.

Kolejny problem jest taki, że autor nie bardzo umie pisać poprawnie po polsku. Język, którego używa, to nie jest stylizacja na luźny, wulgarny słowotok, to po prostu błąd na błędzie i niezręczność na niezręczności.

Może jeśli nie słowo pisane w moim wydaniu, to przynajmniej obietnica dobrych cycków podziała na ciebie motywująco. I nie pierdol mi tu, że nie – masa ludzi jest w stanie zrobić wiele dla fajnych cycków, więc jeśli uważasz, że do tej grupy nie należysz, to znaczy, że jeszcze nie spotkałeś w życiu takich cycków.

No dobra. Czyli to książka tylko dla heteroseksualnych męzczyzn, czy ja po prostu za mało zwracam uwagę na cycki? Mniejsza z tym. Co to znaczy „obietnica dobrych cycków”? Chodzi o obrazki?

Nie mam nic przeciwko wulgaryzmom, ale autor po prostu nie umie ich używać. Wstawia przypadkowe słowa, które bardziej rażą niz pełnią jakąkolwiek inną rolę.

Jak się domyślasz, jako autor tego czytadła muszę mieć to w dupie i wyłożę ci jedyną słuszną wersję, bo moją, kurwa i chuj

Kurwa, chciałbym, żeby przeciągnęła mi ręką po prąciu

Kurwa mać, jej cycki były idealne

Opisów scen erotycznych nawet nie będę komentować.

Nasze ciała nie pozwalały na przesadnie długą jazdę w takiej pozycji, ale Zyta szalała za zadartą wysoko dupą w jebaniu, położonej na pościeli głowie, mojej łapie zaciskającej się na jej szyi i długich, mocnych pchnięciach, które umożliwiały drażnienie jej sutków o podłoże, na którym przyszło mi ją brać.

Tak, to jest jedno zdanie. Szalała za głowie.

Pozostaje więc podstawowe pytanie: o czym ta „książka” w ogóle jest i po co powstała? Dlaczego ktokolwiek miałby chcieć ją przeczytać? Nie wiedziałam, że ten moment kiedykolwiek nadejdzie (a nadszedł zdecydowanie za szybko!), ale „#EraTindera” wypada przy tym nie najgorzej. „Emocjonalny fast food” to właśnie ten legendarny hamburger w Happy Meala, który ktoś przechowywał w szafce przez rok.

 

Zobacz wszystkie recenzje użytkownika aleksandra.wen

Liczba wyświetleń: 80


Tagi książki (5)

przejdź na stronę książki


Skomentuj recenzję, czy masz coś do dodania?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

Eli1605 - 4072 ptk.
fprefect - 1595 ptk.
aleksandra.wen - 687 ptk.
Pani-wynalazkowa - 635 ptk.
wsercuksiazki - 498 ptk.

zobacz pełny ranking
Losowy cytat

"Adaptacja potrafi zdziałać cuda i większość Morporkian miałaby poważne trud­ności, żeby wyczuć puchowy materac płonący o pięć stóp od nich."


Terry Pratchett

Czarodzicielstwo
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2020 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt