Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close

Wywiad z Mileną Wiktorią Jaworską, młodą pisarką, autorką książki „Miles”.


Powiedz jak, kiedy narodził się pomysł na napisanie Twojej książki.

Pomysł na kreację świata przedstawionego w „Miles” narodził się, podczas mojego wyjazdu, kiedy to miałam okazję wypoczywać w otulinie pięknych, polskich gór. Z początku sama byłam zaskoczona wizją, która pojawiła się w mojej głowie i nie bardzo wiedziałam, co ma oznaczać. Oczywiście, jako osoba przezorna, która już wcześniej pracowała nad różnymi swoimi tekstami, zapisałam ten pomysł na jakiejś kartce, jednak pozostawał pusty i bez wyrazu, a wynikało to w dużej mierze z braku fabuły, z którą można by tę myśl powiązać. Następnie moją największą inspiracją stały się gwiazdy i przepiękne nocne niebo, które w letnie wieczory jest wyjątkowo piękne. Niebieskie poszycie zawsze stanowiło dla mnie ważny element egzystencji i nie mogłam bez niego żyć, jednak nigdy nie myślałam, że może mi pomóc w napisaniu książki, a jak widać, pomogło…

 

Jakie były Twoje inspiracje do stworzenia „Miles”? Ile czasu kiełkował Twój pomysł, zanim postanowiłaś zabrać się za jego zapisanie?

Samo spisanie pomysłu i decyzja o podjęciu tegoż kroku, nastąpiła po utworzeniu całego planu ogólnego na trylogię „Plejady”. Nie potrafię bowiem napisać książki w totalnym chaosie, muszę mieć jakiś wcześniejszy konspekt. Samo pisanie nie zajęło mi długo, ponieważ robiłam to z zamiłowania i nawet przez chwilę nie sądziłam, że jest to strata czasu. Z drugiej strony nie przypuszczałam, że ta historia ujrzy światło dzienne, więc nie czułam żadnej presji z tym związanej w momencie pisania.

 

Jak przebiegała Twoja droga do wydania książki?

Pierwszym, co należy zrobić, by wydać książkę, jest podjęcie decyzji, że to już jest ten tekst, którym chcecie się podzielić z większą ilością odbiorców. Wiele młodych ludzi pisze i pod wpływem impulsu chce wydawać swoje teksty bez uprzedniego skontaktowania się z kimś, kto może te teksty w jakiejś mierze ocenić, co jest dla mnie lekko nieodpowiednim zachowaniem. Do próby wydania „Miles” zachęciły mnie moje koleżanki, które czytały tę książkę już w momencie, gdy zaczęłam ją spisywać. Wiem, że może nie byli to doświadczeni recenzenci, ale na pewno potencjalni odbiorcy mojego tekstu, więc ich opinia i tak była dla mnie wyjątkowo ważna. Oczywiście teraz korzystam już z pomocy wielu recenzentów, którzy bardziej krytycznym i znawczym okiem patrzą na moją twórczość, co mnie osobiście cieszy, gdyż każda opinia pomaga mi w poprawie mojego warsztatu pisarskiego. Tak więc reasumując, opinie o tekście to podstawa, a zastosowanie się do nich to sztuka. Kiedy moje koleżanki zaczęły mówić „powinnaś to wydać”, zaczęłam się poważnie zastanawiać nad tym krokiem, ale nie należę do osób bardzo odważnych i wahałam się przez dość długi czas, aż w końcu stwierdziłam „co mi szkodzi, najwyżej nikt mi nie odpowie”. Z tą myślą wysłałam tekst do trzech wydawnictw i nadszedł najgorszy dla pisarza czas, czyli oczekiwanie na odpowiedź. Po upływie kolejnych tygodni od dnia rozesłania tekstu, traciłam nadzieję. Nagle po upływie trzech i pół miesiąca otrzymałam maila od wydawnictwa Novae Res, w którym obwieszczono mi, iż kolegium wydawnicze rozpatrzyło pozytywnie moje zgłoszenie, co oznacza, że to wydawnictwo chce wydać mój tekst. I to był początek jeszcze cięższej pracy, która otworzyła mi drzwi do świata literackiego.

 

Jak się czujesz jako młoda pisarka?

Myślę, że nie mogę stwierdzić, że jakoś się czuję, jako młoda pisarka, gdyż uważam, że mogę się nazywać pisarką wtedy, gdy piszę. Na pewno cieszy mnie fakt, że mogę spotykać się z młodymi ludźmi i na swoim przykładzie zachęcać ich do rozwijania swoich pasji i spełniania marzeń. Mogę stać się dla kogoś autorytetem, wzorcem do naśladowania i nieść ze sobą nadzieję. To najlepsze następstwo wydania książki, które mnie spotkało.

 

Jak odnosi się do Ciebie rodzina i znajomi? Czy to, że wydałaś książkę zmieniło ich spojrzenie na Ciebie?

Muszę wszystkich rozczarować, ponieważ rodzina nie traktuje mnie z tego powodu tego, że większość ludzi zwie mnie „pisarzem” jakoś inaczej, może jedynie bardziej naciska na mnie, bym dalej pisała i się nie leniła. To pomocne, jak i irytujące czasami, jednak – co poradzić – tak już jest. Niektórzy z moich znajomych odsunęli się ode mnie i nie będę tego faktu ukrywać. Zazdrość była na tym świecie, jest i zapewne będzie, niestety. Nie dziwię się takiej reakcji, bo wiem, że jestem obecnie w tym wieku, w którym większość osób zastanawia się nad tym, co chce robić w przyszłości, a to, że ja się ukierunkowałam na konkretny temat i już coś osiągam w celu polepszenia mojej przyszłości, dla osoby, która nie potrafi znaleźć pomysłu na siebie i tylko manie papuguje innych, może to być bolesne.  W każdym razie ta reakcja, tak czy inaczej, była dla mnie wyjątkowo krzywdząca i psychicznie mnie zdołowała, bo nie do końca ją wtedy rozumiałam, gdyż narodziła się w moim najbliższym otoczeniu, wśród moich przyjaciół. Pisarze nie są osobami, które mogą poszczycić się tak wielką sławą, jak np. piosenkarze czy aktorzy. Jasne, od czasu wydania książki mam więcej znajomych, z różnych stron Polski, ale to nie zmienia faktu, że nadal pozostaję tą osobą, którą byłam. Moja rodzina nie pozwoliłaby mi na to, żebym się zmieniła i choć na chwilę przestała trwać twardo na ziemi, dlatego bardzo boli mnie takie odsunięcie ze strony znajomych.

 

Czyli spotkałaś się z tzw. hejtem?

Można powiedzieć że tak - najgorsze jest to, gdy ktoś wypomina mi moje osiągnięcia, twierdzi, że nie powinnam dostawać książek do recenzji, skoro mam już tyle książek na moich półkach itd. Zawsze wtedy myślę sobie „hola, przecież ja pracuję na to, żeby te książki dostawać, piszę recenzję, prowadzę bloga i cały czas myślę o jakiś innowacjach tj. vlog czy nowa współpraca. To wszystko nie jest czymś, co zdobyłam przez jakiekolwiek kontakty, bo niestety takich nie miałam na początku mojej przygody z blogowaniem. Ja musiałam sama zawalczyć o to, by być wiarygodnym blogerem i Ty też mógłbyś to zrobić, nie zabraniam Ci tego. Włóż w swoją pasję trochę chęci i pracy, nikt Ci nie da nic na tacy bez starania. Dlaczego więc wypominasz mi korzyści, które spływają na mnie przy okazji mojej pracy?” . Nie wiem, jak inni się zapatrują na takie sprawy, jednak moim zdaniem uwagi podobne do przytoczonych wyżej są po prostu nie na miejscu. Zawsze wtedy zastanawiam się, czy ktoś, kto próbuje mnie w ten sposób „hejtować” (bo jednak w gruncie rzeczy takie słowa nie są miłe, a wręcz obraźliwe), dobrze się zastanowił, o co robi mi pretensje, bo naprawdę łatwo jest oceniać blogowanie jako zabawę, nie jako pracę. Jednak niewiele osób bierze pod uwagę to, że Twoja subiektywna opinia może wywoływać kontrowersje i czasem musisz po stokroć tłumaczyć i uzasadniać swoją opinię, by ktoś Cię zrozumiał, co nużące. Jeżeli ktoś chce mnie oceniać za prowadzenie bloga i płynące z tego korzyści, niech najpierw sam rozpocznie podobną działalność i przekona się, jak wiele pracy należy w niego włożyć. Mam nadzieję, że udało mi się wyczerpać temat mojej relacji z innymi na tę chwilę.

 

Jakie są Twoje plany wydawnicze? Czy wiążesz swoją przyszłość z pisaniem czy może masz inny plan na siebie?

Wiążę moją przyszłość z pisaniem, jednak uważam, że nie jest to profesja, która zapewni mi stały dochód, pozwalający mi na stabilne życie, więc nauczyłam się traktować to, jako pracę dorywczą. Moim marzeniem jest założyć własną oficynę wydawniczą , a jeśli to nie wyjdzie, to bycie redaktorem w wydawnictwie jest drugą opcją.  Dlaczego mój wybór padł na te zawody? Cóż, to chyba oczywiste, że nie chcę się rozstawać z książkami, ponieważ jest to temat, który ciągle mnie interesuje, w którym siedzę od dłuższego czasu i w którym mam całkiem sporą wiedzę.  Muszę patrzeć na swoją przyszłość przez pryzmat umiejętności i wiedzy, którą posiadam, w której się odnajduje i w moim przypadku jest to na pewno język polski i literatura.

 

O czym będzie kolejna książka?

W moim planie wydawniczym mam kolejną książkę, która powstaje właśnie teraz i tworzę ją już od dłuższego czasu i nie jest to druga część „Plejad” jak na razie. Dlaczego nie? Ponieważ na napisanie książki trzeba mieć wenę, ja akceptuję tę myśl, choć „wena” jest pojęciem abstrakcyjnym, a na drugą część „Plejad” na razie nie mam weny, bo wiem, jak trudna ona dla mnie będzie ze względu na moje przywiązanie do niektórych bohaterów „Miles”, ale na razie nie chcę Wam nic więcej zdradzać. Książka, którą piszę obecnie porusza totalnie odrębny temat i pozwala mi odpocząć od świata prawdziwej pozaziemskiej fantazji, a powrócić do czasów swobodnego, pięknego dzieciństwa, do dni, które już nigdy nie wrócą, a za którymi tęsknię.  Po prostu czuję, że teraz muszę ją napisać, wyrzucić to z siebie. To odgórna wola i postanowiłam się jej poddać, bo uważam, że często z tych spontanicznych decyzji powstają rzeczy, które są dużo lepsze od tych, które mieliśmy w planach. Liczę, że czas pokaże, co z tego wyjdzie i mam wielką nadzieję, że doczekacie się mojej kolejnej książki jeszcze w tym roku, bo wkładam wszystkie siły w to, żeby tak było.


Czy masz coś do dodania?
Komentarze (0)

(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

Majkson - 245 ptk.
Mery - 223 ptk.
Mirka - 200 ptk.
NovaeRes - 180 ptk.
wsercuksiazki - 154 ptk.

zobacz pełny ranking
Losowy cytat

"JAK NAZYWASZ TO WYRAŻENIE CIEPŁA, KTÓRE CZUJESZ W ŚRODKU?
-Zgaga - burknął Albert."


Terry Pratchett

Wiedźmikołaj
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2020 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt